Szkoccy biskupi ostro skrytykowali nowe prawo tworzące „strefy buforowe” wokół klinik aborcyjnych, argumentując, że nadmiernie ogranicza ono wolność słowa, wypowiedzi i wyznania w sposób, który powinien budzić niepokój wszystkich.
Ustawa o usługach aborcyjnych (strefy bezpiecznego dostępu) z 2024 r. ustanawia strefy rozciągające się do 200 metrów (około 656 stóp) wokół 30 miejsc w całej Szkocji. Według Konferencji Biskupów Szkocji wszelkie działania postrzegane jako próba „wpływania” na decyzje dotyczące aborcji na tych obszarach mogą prowadzić do oskarżeń karnych. W oświadczeniu z 6 stycznia biskupi nazwali ten środek „nieproporcjonalnym i niedemokratycznym”, podkreślając, że chociaż Kościół sprzeciwia się nękaniu lub zastraszaniu, intencje prawa wykraczają daleko poza to.
Szkocki rząd zidentyfikował potencjalne naruszenia, w tym ciche czuwania, rozpowszechnianie ulotek, głoszenie kazań religijnych lub zbliżanie się do osób w celu odradzenia im korzystania z usług aborcyjnych. Biskupi wyrazili konsternację, że w okresie Bożego Narodzenia doszło do pierwszego oskarżenia na mocy tego prawa, podważając oddanie Szkocji wolności słowa i sumienia. W grudniu 2025 r. 74-letnia Rose Docherty została oskarżona po aresztowaniu w lutym 2025 r. w Glasgow, gdzie stała w ciszy przed Queen Elizabeth University Hospital, trzymając znak z napisem: „Przymus jest przestępstwem; jestem tu, żeby porozmawiać, tylko jeśli chcesz”.
Podkreślając niepokojący zasięg prawa, biskupi zauważyli, że może ono kryminalizować osobę stojącą samotnie w strefie i odmawiającą w ciszy modlitwy w intencji życia, nawet jeśli nie widać żadnego zewnętrznego protestu. Ustawodawstwo ma również zastosowanie do prywatnych rezydencji w strefach, potencjalnie czyniąc plakat pro-life w oknie, podsłuchaną rozmowę lub modlitwę przy oknie podlegającą karom. Zapytana o to, czy modlitwa w pobliżu okna w domu może być przestępstwem, Gillian Mackay, posłanka Szkockiej Partii Zielonych, która przewodziła pracom nad ustawą, odpowiedziała: „To zależy od tego, kto przechodzi obok okna”. Szkocka policja wyraziła obawy, a nadinspektor Gerry Corrigan powiedział Parlamentowi, że monitorowanie myśli jest czymś, od czego „będą trzymać się z daleka”, dodając: „Nie sądzę, żebyśmy mogli pójść drogą pytania ludzi o to, co myślą lub jakie są ich myśli”.
Biskupi ostrzegli, że prawo, mające na celu ochronę wyboru, może zamiast tego tłumić jedną perspektywę, odmawiając kobietom w ciążach kryzysowych dostępu do wspierających rozmów lub organizacji oferujących alternatywy. Starania niektórych prawodawców, aby złagodzić prawo — takie jak dodanie „obrony rozsądku” lub zwolnień dla kapelanów w dyskusjach duszpasterskich — zostały odrzucone lub wycofane.
Biskupi potwierdzili swoje poparcie dla tych, którzy kierują się sumieniem i współczuciem, aby opowiadać się za życiem, oświadczając: „Nie może być przestępstwem oddawanie naszego głosu i naszych modlitw nienarodzonym”. Rozważając okres Bożego Narodzenia i Objawienia Pańskiego, dodali: „Patrząc na dziecko w żłobie w te Święta Bożego Narodzenia i Objawienia Pańskiego, przypominamy sobie, że dzieci nie mają własnego głosu. To wstyd, że państwo ograniczyło teraz również głosy zwykłych obywateli, którzy opowiadają się za nimi w jego granicach”.
